sobota, 12 października 2013

6. Dzień z Natalią (Casiti)

Kolejnego dnia szybko wstałam z łóżka, nakarmiłam Kiiuko i wybiegłam na dwór.
Natalia siedziała na trawie i coś robiła.

-Hej!- zawołałam- Co robisz?

- Myślę, i zapisuje różne marzenia

-Aaa...Może gdzieś się przejdziemy?

-Spoko...- Uśmiechnęła się- Pokaże Ci coś... Ale obiecaj że nikomu nie powiesz!

-Obiecuję...- Powiedziałam

Nagle przybiegł Ares.

-Aresku! Psiaku mój cudowny!-  Natalia poklepała go i wzięła na smycz

-Dlaczego go nie spuścisz ze smyczy?- Zapytałam  pieszcząc Aresa

-Bo...- I już nie zdążyła powiedzieć bo dotarłyśmy na miejsce

-Ojej!- Szepnęłam- To konie! dzikie konie!

Przytaknęła

-Obserwuję je od niedawna. Przyszły tutaj. Najbardziej podoba mi się tamta gniada klacz.

-Są śliczne...- Mówiłam- Nazwałaś ją?

Pokręciła głową.

-Nie... Jest dzika i nieujarzmiona. Nie da się jej oswoić a w ogóle rodzice mi by nie pozwolili jej mieć- Westchnęła i już miała w oczach łzy

-Nie martw się. Ja też nie mogę- Westchnęłam- Ale ja bym na Twoim miejscu ją nazwała..

-Chyba ją nazwę- Odezwała się- Właściwie już ją nazwałam...

-Jak?- Spytałam

-Karafka. Nie sądzisz że pasuje do niej?

- I to jak- Uśmiechnęłam się- Dziękuje że pokazałaś mi to cudowne miejsce. Będę mogła tu przychodzić?

-Oczywiście- Odpowiedziała Natalia- W końcu tu mieszkasz...

Wróciłyśmy z Aresem do domu. Pobawiłyśmy się z nim trochę.

W łóżku myślałam sobie: "Szkoda że Natalia nie jest moją najlepszą przyjaciółką...".

5. Nowe znajomości (Natalia)

Usłyszałam dźwięk dzwonka. Mama podeszła do drzwi wycierając garnek.

-Dzień dobry- Usłyszałam głos. Nie był to głos dorosłej osoby. Wiedziałam. To ta dziewczyna.

-Czy mógłby mnie ktoś oprowadzić?- Spytała nieśmiało

-Ależ oczywiście!- Wykrzyknęła mama- Już ją wołam. Natko! Natko! Koleżanka przyszła!

Przestałam czesać Aresa i zeszłam na dół.

-Hmm...?- Mruknęłam

Mama dała mi kuksańca co znaczyło: "zachowuj się!".

-Tak?- Poprawiłam się gromiąc mamę i dziewczynę wzrokiem.

-Oprowadź ją!- Rozkazała

Westchnęłam. Cóż miałam robić? Wzięłam Aresa na smycz i wyszłam z dziewczyną.

-Jak masz na imię?- Burknęłam

-Jestem Casiti a Ty?- Zapytała

-Natalia. Mam piętnaście lat.

- Ja też!- Roześmiała się Casiti

-Chciałabym mieć konia... Szepnęłam jej do ucha

- Ja też... Masz cudownego psa

Uśmiechnęłam się.

-Możesz pogłaskać. Nie sądzę, żeby Ci coś zrobił.

Oprowadziłam ją po gospodarstwie i trochę za Glasgow. Chyba zaczęłam ją lubić...

4. Nowe Miejsce (Casiti)

Jechałam z mamą i tatą do nowego mieszkania. Było to na ulicy Pieczrkowej. Dotychczas mieszkałam na ulicy Zabylskiej daleko stąd. Weszłam do domu był to oszałamiający widok, bo meble były ładniejsze od tych w starym domu. Gdy weszłam do pokoju miałam jeszcze piękniej.
Pomyślałam że może tu bedzie lepiej niż na ulicy Zabylskiej. Czekają mnie nowe znajomości.
- Kochanie!- Usłyszałam głos mamy.
- Tak?- Powiedziałam.
- Przyjdz na dół.- Krzykneła
Zeszłam na dół i zobaczyłam ze tata trzyma w rękach pudło z dziurami.
-Córko- Powiedział tata poważnym głosem- To Twój nowy zwierzak. nazywa się Kiiuko.
Otworzyłam pudło a w nim siedział, mały, biały, wystraszony kotek.
 Byłam w niebo wzięta. Wzięłam go na ręce był malutki i słodki.

3. Stary domek, nowa rodzina (Natalia)

Patrzyliśmy na galopujące konie. Nagle zadzwonił telefon. Nieznany numer.

-Natalio!- Powiedział znajomy głos

Westchnęłam. Znowu mama.

-Natko! Pamiętasz ten stary domek który mieliśmy sprzedać? Kupili go mili ludzie! A najlepsze, maja córkę w Twoim wieku!

Milczałam. Nie miałam dużego kontaktu do "koleżanek" z klasy. Zawsze się ze mnie śmiały i mówiły do mnie: "wiejska panienko!".

-Kochanie?- Usłyszałam mamę- Kochaaanie!!!

-Już idę...- Mruknęłam i rozłączyłam się.

Zawołałam Aresa, popatrzyłam z tęsknotą na konie i odeszłam.

-Zapowiada się źle piesku- Pogłaskałam go czule.

Kiedy doszliśmy do domu, zauważyłam nowe auto, meble i mnóstwo innych rzeczy.
 Przełknęłam ślinę.

czwartek, 10 października 2013

2. Kolejny nudny dzień. (Natalia)

Obudził mnie zimny nos na policzku. Później usłyszałam szczeknięcie i rozbudziłam się na dobre. Ubrałam się i poczłapałam po schodach na dół.

-Cześć kochanie!- Zaszczebiotała mama

Zignorowałam ją i wzięłam płatki. Kiedy zjadłam, wybiegłam na dwór z Aresem.

-Ares!- Rzuciłam mu piłkę tenisową- Ares! Łap!

Ares złapał piłkę  w powietrzu, zrobił obrót i podbiegł do mnie zadowolony.

-Dobrze Ares. Chodźmy na skałę.- Pogłaskałam go

Pobiegliśmy na wielką skałę.

Wdrapaliśmy się na nią. Podeszliśmy do samego końca... Ares zaskamlał.

-Ale tu wysoko!- Szepnęłam- Ares! Spójrz! Dzikie konie!

Patrzyliśmy na nie  z zachwytem.

1. O mnie (Natalia)

Cześć. Nazywam się Natalia i mam 15 lat. Chciałabym mieć konia, ale rodzice mi nie pozwalają bo mówią że mam Aresa! To nie fair. Kocham Aresa i nie oddałabym go za żadne skarby świata! Ale i tak myślę, że jestem już wystarczająco duża na konia! Tata myśli że jestem jeszcze jego "córeczką tatusia". Tyle razy mu mówiłam że mam 15 lat i już mam swoje rzeczy prywatne! Dlatego nie mogę chodzić na dyskoteki, do miasta czy choćby spotkać się z przyjaciółką! Nie mam wolności a jestem nastolatką! Dziewczyną, która powoli zaczyna dojrzewać do dorosłości. Michał ciągle mnie wkurza że jestem małym bachorem który nie umie namówić rodziców na konia! A sam ma dopiero 16 lat! Moje życie nie jest proste. Jest głupie. Oprócz Aresa i telefonu. No, chociaż mam telefon. Po półrocznym namawianiu rodziców na telefon udało się. Nie jest to najnowszy, dotykowy telefon, ale przynajmniej jest. O konia proszę odkąd nauczyłam się mówić. nawet konno nie mogę jeździć. Tata mówi że spadnę. No to co! Nigdy nie będę miała własnego konia...

Zakładam bloga!

I już nie mogę się doczekać. To "opowiadania" o pewnej dziewczynie o imieniu Natalia.

I nie tylko!


                                          Zapraszam do czytania